Dawno już nie jest tak (o ile kiedykolwiek było), że sięgamy po jedzenie tylko w momencie odczuwania głodu. Gdyby tak było, problem otyłości by nie istniał, a producenci żywności nie musieliby walczyć o to, aby to właśnie ich produkt przyciągał konsumentów jak magnes. Półki sklepowe uginają się pod pysznościami, które niekoniecznie sprzyjają naszemu zdrowiu, a tym bardziej sylwetce. Z drugiej strony media nieustannie wywierają na nas presję posiadania pięknej figury. Powoduje to powstawanie sprzecznych komunikatów w naszych głowach. Jedną z konsekwencji jest coraz bardziej powszechny problem zachowań kompulsywnych.

Zespół kompulsywnego objadania się (Binge Eating Disorder) to zaburzenie odżywiania charakteryzujące się epizodami niekontrolowanego objadania się. Osoby cierpiące na BED pochłaniają bardzo duże ilości pożywienia w krótkim czasie, niezależnie od tego, czy odczuwają fizyczny głód. Nie stosują jednak metod kompensacji, takich jak środki przeczyszczające i moczopędne czy nadmierna aktywność fizyczna, jak w przypadku bulimii. Najczęściej okresy objadania się przeplatane są okresami stosowania diet, zwykle dość restrykcyjnych. Jedzenie kompulsywne często mylone jest z obżarstwem, lenistwem i brakiem organizacji. Niestety to błędne myślenie, które wcale nie ułatwia walki z nałogiem.

Czemu to takie trudne?

Jedzenie to dość specyficzna używka . Nie możemy go odstawić, jak papierosów czy alkoholu. Każdy z nas je codziennie, po kilka razy – taka jest nasza fizjologia. Każdy z nas ma czasem większy, a czasem mniejszy apetyt. Uzależnienie od jedzenia, bo tak często opisywane jest BED, to dość niefortunne określenie. To trochę tak, jakby powiedzieć „jestem uzależniony od oddychania, i spania”. Każdy z nas jest od jedzenia uzależniony, bowiem jemy, aby żyć. I tu jest chyba granica między zdrowiem a kompulsywnym jedzeniem. Kiedy „jem, aby żyć” zamienia się w „żyję, aby jeść”.

v5_71

Kiedy dobry apetyt zamienia się w uzależnienie?

Podobnie jak w innego rodzaju uzależnieniach pojawiają się charakterystyczne oznaki, na które warto być czujnym.  Po pierwsze: nieustannie myślimy o jedzeniu, szukamy okazji do tego, aby się objeść i podporządkowujemy nasze codzienne życie jedzeniu. Planujemy epizody objadania się z wyprzedzeniem, często świadomie głodząc się za dnia, aby wieczorem ucztować. Nie potrafimy przestać, mimo że bardzo byśmy chcieli. Przynosi  nam to cierpienie. Zaabsorbowanie jedzeniem jest na tyle duże, że zaczyna przeszkadzać nam w codziennym funkcjonowaniu. Poczucie winy sprawia, że staramy się jeść w ukryciu i zaprzeczamy temu, że mamy problem. Takie zachowanie powoduje, że zostajemy z tym sami, nie znajdując oparcia w bliskich. Zły nastrój i przygnębienie zajadamy zataczając błędne koło na przemian objadając się i stosując głodówki, zaczynając każdego dnia na nowo.

v5_75-1200x800

To zaczyna się dużo wcześniej

Zachowania kompulsywne kształtują się już w dzieciństwie. To wtedy uczymy się najwięcej, poprzez obserwację i naśladowanie. Odkrywamy, że niektóre z posiłków mogą być nagrodą, inne pocieszeniem czy rozrywką. Piątka z matematyki – należy Ci się solidna porcja lodów! Nie poszło Ci na konkursie recytatorskim – nie martw się, pójdziemy na pizzę. Nudzisz się, czujesz pustkę? Może zjesz kawałek ciasta? Często jedzenie zaspokaja potrzebę miłości, bezpieczeństwa i akceptacji, stanowi wypełnienienie poczucia pustki, które w sobie nosimy.

Duży wpływ na zachowania kompulsywne i zaburzenia odżywiania mają osoby z naszego najbliższego otoczenia – szczególnie matki. Warto o tym pamiętać, wychowując nasze dzieci. Ciągłe narzekanie na wagę, stosowanie restrykcyjnych diet, brak akceptacji siebie. Wreszcie, po pewnym okresie diety, objadanie się słodyczami lub innymi  „przysmakami”. „Jak będę tyle jeść, to nigdy nie schudnę”, „Już zawsze będę gruba”– dzieci to wszystko słyszą, obserwują i uczą się – najprościej, poprzez naśladowanie. To wtedy wykształcają się przekonania, że jedzenie to coś złego, zakazanego, wstydliwego. Że chudnięcie to coś dobrego, a przybieranie kilogramów – nie. Nie uczmy dzieci nadmiernej koncentracji na jedzeniu. Zamiast tego zasiejmy w nich poczucie, że rzeczy ważne to zdrowie, szczęście i pasja. To na nich należy się skupiać. Cyferki na wadze to jedynie informacja, w jakim stanie jest nasze ciało.

Sztuka podejmowania decyzji

Zdrowe odżywianie traktujemy często jako jedną osobno podjętą decyzję – na przykład 1 stycznia lub w dzień urodzin. Każde odstępstwo od założeń diety widzimy jako porażkę. Tymczasem zmiana nawyków żywieniowych to tysiące małych decyzji podejmowanych codziennie po kilka razy. W momencie, gdy jesteśmy sami w domu i czujemy pustkę – wtedy mamy tę szansę na jej podjęcie. Gdy jesteśmy na weselu, a przysmaki i alkohol aż same proszą się aby przesadzić z ilością. To jest ten czas. Możesz zadać sobie pytanie „Co takiego się stanie, jeśli zjem ten kawałek pysznego ciasta?” Ale z drugiej strony – co takiego stanie się, jeśli tym razem zdecydujesz, aby go nie zjeść? Możesz postąpić jak chcesz – ale pamiętaj, że to nie sukces ani porażka, ale Twój wybór. Jeśli zdecydujesz się na odstępstwo – potraktuj je jako decyzję. Może nienajlepszą, ale jedną. Która wcale nie oznacza, że musisz przekreślić to, nad czym do tej pory pracowałeś. A jeśli właśnie się wahasz… Poczekaj 15 minut. Odwlecz ten moment decyzji. Może po tym czasie okaże się, że wcale nie potrzebujesz kolejnego kawałka ciasta, lecz czegoś zupełnie innego, czego nie znajdziesz w lodówce.