Na pewno wielokrotnie słyszałaś stwierdzenia typu ” nie mogę schudnąć, bo mam problemy z tarczycą”, „to przez insulinooporność”, „wiesz, biorę teraz takie leki i one powodują tycie”. W wielu przypadkach to niestety przerzucanie odpowiedzialności na chorobę, usprawiedliwiającą brak zaangażowania w zmianę trybu życia i odżywiania. Jednak generalizowanie i wkładanie wszystkich do jednego worka nie jest w moim stylu. Jednak istnieją faktyczne schorzenia, przez które możemy zacząć tyć, pomimo tego, że odżywiamy się racjonalnie. Jakie to schorzenia i czy rzeczywiście jeśli na nie cierpimy, nie mamy już szans na pozbycie się nadwagi?

Niedoczynność tarczycy

Jest najpowszechniejszym zaburzeniem pracy tarczycy i najczęściej kojarzonym ze wzrostem masy ciała. Polega na niedoborze hormonów tarczycy względem zapotrzebowania organizmu, co powoduje obniżenie tempa przemiany materii. Oznacza to, że organizm zużywa mniej energii (kalorii) na podstawowe funkcje życiowe. W efekcie, gdy nie zmieniamy podaży kalorycznej w naszej diecie – tyjemy. Ponadto przy niedoczynności tarczycy mamy często do czynienia z podwyższonym poziomem kortyzolu, który z kolei przyczynia się do nadmiernego odkładania tkanki tłuszczowej.

Główną przyczyną niedoczynności jest zapalenie tarczycy, najczęściej choroba Hashimoto, czyli tzw. autoimmunologiczne zapalenie tarczycy. Innym źródłem niedoborów hormonów tarczycy są uszkodzenia związane z leczeniem (usunięcie tarczycy lub jej fragmentu, bądź  terapia jodem radioaktywnym). Rzadziej przyczyną niedoczynności jest nieprawidłowa praca przysadki, która nie wytwarza wystarczającej ilości hormonu tyreotropowego stymulującego tarczycę. Mówimy wtedy o drugorzędowej niedoczynności tarczycy.

Objawy niedoczynności tarczycy są często niespecyficzne i trudne do zróżnicowania z przemęczeniem, przepracowaniem a także z innymi problemami zdrowotnymi. Należy do nich między innymi: przewlekłe zmęczenie, obniżenie nastroju, osłabienie mięśni, wzrost masy ciała, wypadanie włosów, zaparcia i inne. Jeśli podejrzewasz, że niedoczynność tarczycy może Cię dotyczyć, wykonaj niezbędne badania krwi i wybierz się na wizytę do lekarza endokrynologa.

Podstawowym badaniem stosowanym w celu diagnostyki niedoczynności tarczycy jest stężenie hormonu tyreotropowego (TSH). Jeśli jest on zbyt wysoki, może to oznaczać występowanie niedoczynności tarczycy. Jednak na wartość stężenia TSH wpływają również inne czynniki, np. stosowanie bardzo niskokalorycznych diet odchudzających, zaburzenia mikrobiomu jelit, okres zdrowienia po infekcjach). Dlatego jeśli TSH odbiega od normy, należy ocenić stan tarczycy w innych badaniach (badanie krwi na obecność przeciwciał, USG). W przypadku wątpliwości lub występowania chorób maskujących niedoczynność tarczycy, wykonuje się badanie stężenia wolnej tyroksyny (FT4) i trójjodotyroniny (FT3). Dopiero na tej podstawie lekarz może postawić diagnozę. Jak widzisz, aby prawidłowo zdiagnozować występowanie niedoczynności tarczycy oraz rodzaj zaburzeń, potrzebna jest dokładna i profesjonalna diagnostyka, którą powinien przeprowadzić dobry lekarz endokrynolog. Taki, który nie nazywa sie dr Google ;) Zdecydowanie odradzam radzenie się go w kwestiach zdrowia. To, co pomogło koleżance z forum internetowego, niekoniecznie pomoże Tobie – dobrze, jeśli nie zaszkodzi. Szkoda czasu, energii i zdrowia.

Leczenie niedoczynności tarczycy polega na stałym przyjmowaniu hormonów tarczycy w dawce zależnej od wyniku badań hormonalnych. Bardzo ważnym czynnikiem leczniczym jest odpowiednio dopasowana dieta… do której również należy podejść ze spokojem i rozwagą. Obecnie istnieje mnóstwo teorii wskazujących na eliminację poszczególnych składników w diecie, mających wpływ na powodzenie leczenia. Gluten, laktoza, warzywa strączkowe itd. Niewiele jest jednak rzetelnych źródeł potwierdzających te hipotezy. Próba eliminacji tak wielu produktów z diety na raz, oprócz tego, że nasila stres pacjenta (a przewlekły stres wcale nie pomaga w regulacji gospodarki hormonalnej!), jest często niepotrzebna lub wręcz szkodliwa. To, do czego zachęcam najbardziej, to przede wszystkim wsłuchiwanie się w swój organizm i obserwowanie, które składniki Ci nie służą.

Ogólne zasady diety w niedoczynności tarczycy obejmują:

  • odpowiedni rozkład makroskładników w całodziennej diecie – powinien on wyglądać mniej więcej tak:
    • białko: 20-25% – powinno pochodzić z pełnowartościowych źródeł, np. chudego mięsa, ryb, białka serwatki
    • tłuszcze: 30-35% – wybieraj nienasycone kwasy tłuszczowe w postaci oliwy, orzechów, awokado, nasion
    • węglowodany: 45-50% – wybieraj węglowodany złożone (kasze, ryż, warzywa bogate w skrobię)
  • unikanie produktów przetworzonych i fast foodów (jasna sprawa)
  • w wielu przypadkach, szczególnie w chorobie Hashimoto, konieczne jest wykluczenie z jadłospisu glutenu i/lub nabiału – jednak zanim to zrobisz – obserwuj, czy Twój organizm daje Ci przesłanki, aby to zrobić. Jeśli nie jesteś pewna – zgłoś się do specjalisty

Jeśli jednak gubisz się w gąszczu informacji lub cierpisz na inne choroby towarzyszące, najlepiej wybierz się na konsultację z dietetykiem, który po zapoznaniu się z wynikami Twoich badań i dokładnym stanem Twojego zdrowia, ustali które zmiany w jadłospisie będą konieczne i pomocne.

Insulinooporność

Jest to stan organizmu, w którym tkanki są oporne na działanie insuliny. Im większą oporność na insulinę wykazują tkanki, tym więcej wytwarza jej trzustka. A im więcej insuliny w naszym organizmie – tym większa skłonność do tycia. Czym jest insulina? To hormon odpowiedzialny za przemianę węglowodanów naszego organizmu. Transportuje oraz magazynuje energię w komórkach.

Mówiąc wpost – gdy jemy produkty zawierające węglowodany, są one rozkładane na cukry proste, a poziom cukru we krwi podnosi się. W tym momencie do akcji wkracza trzustka, produkując hormon – insulinę. Umożliwia ona wniknięcie cząsteczek glukozy do komórek. Po wysyceniu komórek jej nadmiar kumuluje się w tkance tłuszczowej. Tam, w zależności od naszych zachowań żywieniowych – może zostać zmagazynowana jako glikogen, zostać zamieniona na energię, bądź (przy zbyt dużym spożyciu węglowodanów) – zamienić się w tkankę tłuszczową.

Problem pojawia się gdy komórki naszego organizmu nie rozpoznają insuliny transportującej do niej energię. W efekcie działanie glukogenu jest blokowane, a tkanka tłuszczowa zostaje zmagazynowana – chroni to organizm przed zbyt wysokim poziomem cukru. Jednak jak rozpoznać czy insulinooporność to nasz problem?

Najprostszym i najszerzej stosowanym badaniem jest test tolerancji glukozy. Bada ono jak duży jest wyrzut insuliny po spożyciu cukru oraz jak szybko następuje spadek cukru we krwi. W tym celu pacjentowi podaje się do wypicia roztwór zawierający 75g glukozy oraz mierzy zawartość glukozy i insuliny we krwi w co najmniej trzech punktach, czyli odstępach czasowych:

  1. na czczo
  2. 1 godzinę po podaniu roztworu
  3. 2 godziny po podaniu roztworu

Dodatkowo oblicza się wskaźnik HOMA-IR na podstawie wyniku glukozy i insuliny na czczo, co pozwala na stwierdzenie, czy występuje insulinooporność (HOMA-IR>2 świadczy o insulinooporności).

Celem leczenia jest unormowanie poziomu cukru we krwi i zwiększenie wrażliwości tkanek na insulinę.  W niektórych wypadkach, jeśli tak zaleci lekarz, przyjmuje się leki zwiększające odpowiedź organizmu na insulinę (metformina). Nie każdy jednak musi je brać, a niezależnie od tego, czy farmakoterapia zostaje wprowadzona, czy nie, podstawą leczenia jest zdrowa, zbilansowana dieta oraz umiarkowana aktywność fizyczna (co najmniej 30 minut dziennie). Jeśli występuje nadwaga, należy zadbać o stopniowe obniżenie masy ciała.

Ogólne zasady diety osoby z insulinoopornością powinny obejmować spożywanie produktów o niskim indeksie glikemicznym, czyli takie, które nie podnoszą gwałtownie poziomu cukru we krwi. W internecie roi się od różnych teorii, w wielu przypadkach – skrajnie sprzecznych, lecz przedstawiających swoje racje jako jedyne właściwe. Prawda jest taka, że insulinooporność jest bardzo złożonym schorzeniem, które zależy od wielu czynników, takich jak: metabolizm, nietolerancje pokarmowe, wyniki badań, tryb życia czy choroby współistniejące. Dlatego dieta w insulinooporności powinna zostać dobrana indywidualnie, konkretnie pod danego pacjenta.

PCOS

Zespół policystycznych jajników nie jest chorobą samą w sobie, lecz jak wskazuje nazwa – zespołem objawów. To schorzenie objawiające się podwyższonym poziomem hormonów męskich (androgenów) u kobiet. Nie jest możliwe dokładne określenie charakterystyki tego zespołu, ponieważ zarówno objawy jak i wszystkie zmiany w organizmie są nietypowe, inne u każdej kobiety. Podstawową cechą PCOS jest zniszczenie tkanki jajnika spowodowane zatrzymaniem rozwoju pęcherzyków Graffa przed uwolnieniem komórki jajowej. W niesprawnym jajniku nie powstaje ciałko żółte, a w miejscu zaniku pęcherzyków tworzą się torbiele, które zobaczyć można w badaniu USG.

Przyczyny PCOS nie są znane. Wiadomo, że duży wpływ na wystąpienie PCOS mają czynniki genetyczne, dlatego warto wiedzieć, czy kobiety z naszej najbliższej rodziny nie cierpiały na tę przypadłość.

Podstawowym objawem PCOS jest zanik regularnej owulacji spowodowanej niedoborem progesteronu i estradiolu oraz nadmierną ilością testosteronu. W konsekwencji rozwijają się objawy wtórne, odczuwalne dla organizmu, jak trądzik, wzrost masy ciała, niepłodność, nadmierne owłosienie  w niepożądanych miejscach, wypadanie włosów na głowie, przewlekłe zmęczenie, osłabienie, napady głodu i wiele innych. Brak regularnej owulacji nie oznacza jednak, że cierpisz na PCOS. W tym wypadku znów objawy są dość niespecyficzne i nie zawsze będą świadczyć o występowaniu zespołu policystycznych jajników.

Diagnoza PCOS obejmuje:

  • brak regularnej owulacji
  • kliniczne objawy hiperandrogenizmu
  • wielotorbielowate jajniki w obrazie USG (minimum 12 pęcherzyków o średnicy 2-9 mm, objętość jajnika powyżej 10 ml)

Do rozpoznania PCOS wystarczą dwa z trzech wyżej wymienionych kryteriów, zanim jednak postawi się tę diagnozę należy natomiast wykluczyć inne potencjalne przyczyny hiperandrogenizmu, np. guzy, wrodzony przerost nadnerczy, zespół Cushinga czy hiperprolaktynemia. Dlatego ponownie, odradzam prof. Google! Diagnostyką PCOS zajmuje się lekarz ginekolog i endokrynolog. W zależności od rodzaju zaburzeń stosuje się leki

PCOS i insulinooporność często towarzyszą sobie nawzajem, dlatego dieta w zespole policystycznych jajników powinna obejmować zasady żywienia w insulinoporności, omówione powyżej.

Pamiętaj, że diagnoza tych schorzeń nie skazuje Cię na nadwagę. Owszem, dietoterapia jest bardziej złożona i skomplikowana – nie ma się co czarować. Jednak wszystko jest do ogarnięcia! Przede wszystkim musisz uzbroić się w dużą dawkę cierpliwości. Zrzucenie zbędnych kilogramów prawdopodobnie zajmie Ci więcej czasu niż osobie całkowicie zdrowej. Pamiętaj jednak, że stopniowa zmiana, to trwała zmiana. Odsyłam Cię do tekstu o tym, dlaczego szybkie odchudzanie to nie zawsze skuteczne odchudzanie.