O odchudzaniu słów kilka. Pisałam już o tym, czy warto się spieszyć z gubieniem kilogramów i dlaczego nie warto. Ale w takim razie jak pozostać cierpliwym i wytrwać w postanowieniu?

Żyjemy w czasach, w którym cierpliwość nie jest naszą mocną stroną. Przypomnij sobie co czujesz, gdy Twój film czy serial nie chce się załadować? Albo gdy komputer postanawia zaktualizować system akurat w momencie, gdy chcesz zacząć pracę? Mimo że sama jestem raczej opanowanym człowiekiem, coraz częściej łapię się na tym, że irytuję się, gdy takie sytuacje mi się przydarzają.

Pewną analogię zauważam wśród moich podopiecznych zmagających się z odchudzaniem. Często słyszę „muszę w końcu schudnąć, bo już nie mogę na siebie patrzeć”. Patrzą oni na swoje zbędne kilogramy jako rzecz, która powinna zniknąć jak najszybciej – najlepiej jutro, zaraz, teraz! A skoro teraz się nie da… To po co to wszystko…?

To dlatego po kilku lub kilkunastu dniach diety często rezygnujemy. Czujemy już, że jest to dla nas wyrzeczenie, jednak jeszcze nie widzimy efektów naszego wysiłku. Wizja tego, że dojdziemy do naszego celu za 3 lub 6 miesięcy jest dla nas tak odległa, że nie jesteśmy w stanie sobie jej zwizualizować. Długotrwały efekt wymaga jednak długotrwałej pracy nad sobą.

Czemu tak się dzieje?

Pierwszą sprawą, której powinniśmy się przyjrzeć jest kaloryczność diety. Jeśli czujesz fizyczny głód – prawdopodobnie Twoja dieta zawiera zbyt mało kalorii.

Po drugie – często będąc na diecie przełączamy się psychicznie na tryb „nie wolno mi”. Skupiamy się na ograniczeniach, zapominając o tym, dlaczego to wszystko robimy i co oferujemy sobie sami w zamian. To nieprawda, że już nigdy nie zjesz czekolady czy swojego ulubionego batona. Po prostu na pewien czas zdecydowałeś się z nich zrezygnować, w zamian zapewniając sobie poprawę swojego zdrowia i ładniejszą sylwetkę.

Porozmawiaj z dietetykiem

Jeśli już po kilku dniach czujesz, że masz dość – porozmawiaj z dietetykiem. To bardzo ważne, abyście mieli obustronny kontakt. Być może brakuje Ci konkretnych produktów, które nie zostały uwzględnione w diecie. Nie bój się prosić o zmiany w jadłospisie – dietetyk na pewno nie obrazi się, lecz będzie spokojny ze świadomością, że jego podopieczny jest zadowolony i zmotywowany. Jeśli „chodzi za Tobą” pewien produkt, powiedz o tym dietetykowi – najczęściej jest szansa, aby wdrożyć go do kolejnego jadłospisu. Wychodzę z założenia, że lepiej mniej idealnie, lecz pod kontrolą. Kiedyś miałam pacjentkę, która oznajmiła mi, że nie jest w stanie żyć bez mlecznej czekolady z orzechami – sama przyznała, że jest od niej uzależniona. W jej jadłospisie pojawiała się ona codziennie – w niewielkich ilościach i bilansując odpowiednio całą dietę. Wiedziałam, że jeśli będzie to dla niej „zakazany owoc” prędzej czy później skończy się to zaniechaniem stosowania się do zaleceń. Po kilku tygodniach wystarczył już tylko jeden słodki dzień– czekolada zwyczajnie przestała być zakazanym owocem (co to za zakaz, skoro można ją jeść codziennie?), więc straciła na atrakcyjności.

Zaakceptuj aktualny stan rzeczy

Zanim schudniesz swoją założoną liczbę kilogramów minie co najmniej kilka tygodni. Naprawdę chcesz ten czas „przeczekać”? Jeśli nie zaakceptujesz swojego ciała w takim stanie, w jakim jest aktualnie, ciężko będzie je zmienić. Nie odkładaj niczego na później. To nieprawda, że kiedy schudniesz, wszystko zacznie się układać – to zależy od Ciebie, Twoich decyzji i działań. Nie od Twojej masy ciała ;) Dlatego działaj i konsekwentnie dąż do swoich celów – nieważne, ile czasu zajmie ich osiągnięcie – on i tak upłynie ;)