Mogłoby się wydawać, że nie ma lepszej pory na odchudzanie niż lato. Doskwierające upały powodują że nie chce nam się jeść tak jak zimą, ładna pogoda zachęca do ruchu, duża dostępność warzyw i owoców sprzyja utrzymaniu zdrowej, zbilansowanej diety. Słoneczna pogoda sprawia, że mamy więcej energii i więcej nam się chce. Idziemy do dietetyka, dostajemy plan żywieniowy i działamy! Jest jednak kilka rzeczy, o których często zapominamy , a które sprawiają, że trzymanie się ustalonego planu bywa trudne!

  1. Lody

Nie, teoria o ujemnych kaloriach nie ma potwierdzenia w rzeczywistości. Tak, też jest mi przykro ;( Jedna gałka lodów śmietankowych to około 130 kcal. Wydaje się niedużo, ale zwykle zjadamy co najmniej dwie – a jeśli zamówimy deser lodowy z owocami, bitą śmietaną i posypką ilość kalorii w jednej porcji może wzrosnąć nawet do 700 kcal!

Tip: Zamiast tradycyjnych lodów wybierz sorbet owocowy lub mrożony jogurt oraz zrezygnuj z wafelka. Możesz też wypróbować przepisy na domowe lody – wbrew pozorom nie są tak skomplikowane w przygotowaniu! 

Sprawdź moje przepisy na domowe lody!

2. Alkohol

Nic tak nie chłodzi w upały jak zimne piwko. Niestety, jedna butelka to 250 kcal. Przy dwóch piwach – dodatkowe 500. Do tego przekąski, które zwykle do piwka podjadamy (chipsy, popcorn, fastfoody, grille) skutecznie podbijają kaloryczność i w magiczny wręcz sposób zwężają nam spodnie :O

Jeśli już koniecznie chcesz sięgnąć po alkohol, najlepsza pod kątem kaloryczności będzie wódka, popita wodą z cytryną. Kieliszek wódki to 55 kcal – wydaje się więc lepszą opcją. Choć osobiście polecam kalorie zjadać niż wypijać :P

 

3. Grille

Ciepła pogoda zachęca do spotkań w plenerze. Wspólne grillowanie na łonie natury to świetny sposób na spędzenie wolnego czasu z rodziną czy przyjaciółmi. Warto jednak zadbać o to, co wrzucamy na ruszt… ;) Porcja grillowanej karkówki to 250 kcal, kiełbaska – kolejne 200 kcal. Do tego pieczywo, piwko, keczup i musztarda i… możemy zamknąć się nawet w 1000 kcal!

Wybierając się na grilla do znajomych postaraj się zabrać ze sobą własne, zdrowsze przekąski i dania, jak faszerowane warzywa, szaszłyki czy zamarynowaną pierś z kurczaka. Ty będziesz spokojny o makro, a znajomi na pewno docenią urozmaicenie stołu. Kilka przepisów znajdziesz tu.

 

4. Wesela

Sezon weselny w pełni. Alkohol, tłuste postrawy, ciasta, tort… I co prawda dużo ruchu, ale czy to wszystko da się wytańczyć??? 

Tak jak nie przytyłeś w jedną noc, tak w jedną noc nie zaprzepaścisz tego, co wypracowałeś przez kilka tygodni odchudzania. Trzymaj się jednak zasady, aby nie dopuszczać do przejadania się. Nie musisz próbować wszystkiego – to pułapka. Wybierz te dania, które wydają Ci się najbardziej atrakcyjne i wstań od stołu na chwilę przed tym, zanim poczujesz się syty (a wstawaj od niego jak najczęściej!). Dużo tańcz i dobrze się baw – jedzenie to tylko jedna z atrakcji takich imprez, wcale nie jedyna i najważniejsza;)

 

5. Urlopy

Mają to do siebie, że odpuszczamy w wielu kwestiach. Jednak nasz organizm nie odpoczywa od codziennej pracy (całe szczęście!) i często letnie dietetyczne swawole odbijają się na naszej masie ciała. Wyjazdy, zwiedzanie nowych krajów, próbowanie lokalnych przysmaków – tu objawia się moja największa słabość. No bo jak tu być we Włoszech i nie spróbować prawdziwych gelato??? Albo pogardzić bałkańskimi burkami czy francuskimi croissantami? 

Co robić? Jedz to, na  co masz ochotę, ale zwracaj uwagę na ilości – nie rezygnuj z jedynej okazji posmakowania prawdziwych włoskich lodów, ale zatrzymaj się na jednej gałce, a neapolitańską pizzą podziel sie z współtowarzyszem podróży. A poza tym? Zwiedzaj pieszo, wynajmij rower, spróbuj nowego sportu – zobaczysz więcej, przeżyjesz mocniej, a przytyjesz mniej ;)

 

Cóż, na szczęście spora część wakacji już za nami, a potem przyjdzie jesień, i będzie już łatwiej, prawda? No, nie licząc ciepłych szarlotek, gorącego kakao pod kocem, ciasta marchewkowego i zimna zniechęcającego do porannego joggingu… A może idealna pora nie istnieje? ;)